2013 Summary


Jaki to był rok? Na pewno ciężki i trudny do przejścia, ale mam już ten level za sobą i spokojnie czekam na następne przygody. A w przyszłym roku czeka mnie licealny boss - kochana moja Hura-Matura, a zaraz po niej najdłuższe wakacje w życiu i wybór dalszej drogi życiowej. Ale najpierw zamierzam poświęcić czas na przygotowanie się do tych questów. 

Plany na przyszły rok zdefiniuje później, na razie przyjrzyjmy się tegorocznym marzeniom.


Jasne, że byłam! Jeden wyjazd to nasza szkolna wycieczka w poszukiwaniu 'Yellow Kozy', czyli 4 dni chodzenia po górach. Nie byłoby tak pięknie, gdyby nie to, że byłam tam z przyjaciółmi ;) Drugi wyjazd już sami sobie zorganizowaliśmy. Tym razem się nie nachodziliśmy tylko spędziliśmy czas w domku nad Soliną. 
I to również była wspaniała przygoda!



Właściwie niewiele zrobiłam w tym kierunku. No, kupiłam buty do biegania, chociaż moje ćwiczenia pozostały bardzo nieregularne. Waga wzrastała i malała i na koniec roku mogę powiedzieć, że schudłam 4 kilo (nie wiem, czy jest to jakiś wyczyn, ale biorąc pod uwagę to, że właściwie nic konkretnego nie robiłam, to chyba niezły wynik ;). Jeździłam dużo na rowerze, chodziłam na basen i polubiłam jeść warzywa. Czyli jakiś wstęp jest! Dostałam ostatnio książkę Ewy Chodakowaskiej, może w przyszłym roku zmienię z nią swoje życie.


 Nic konkretnego się jeszcze nie wyklarowało. Uczestniczyłam w konkursach muzycznych ze znajomymi, graliśmy też na koncercie dla trzecich klas. Myślę, że to się zalicza! Dodatkowo na wakacjach zaczęły się początki mojego wymarzonego zespołu (w stylu tych powyżej). Zobaczymy co z tego wyniknie. A teraz najważniejsze: ostatnio dostałam propozycję grania w zespole poezji śpiewanej na skrzypcach. A nie mówiłam, że marzenia się spełniają? W sobotę pierwsza próba ;)


To była najpiękniejsza impreza mojego życia. Nie mogłam sobie lepiej wymarzyć. Więcej o tutaj ;)


Wyobraźcie sobie, że w moje 18ste urodziny (9.08) do Krakowa postanowiła przyjechać Regina Spektor! Ale to nie wszystko! Wyobraźcie sobie, że zdobyłam dwa bilety na Coke Live Music Festival! I STAŁAM ZARAZ POD SCENĄ! To był piękny koncert. Próbowałam śpiewać z Reginą, ale co drugą piosenkę płakałam ze szczęścia. Spełnienie marzeń. Inna sprawa, że na Coke'u prawie wygrałam tableta grając w papier nożyczki i kamień. Ale to długa historia ;)
Na Coke'u była również Brodka, kochana Mela Koteluk i wiele innych artystów.
Najlepszy festiwal koncertowy na jakim byłam.
Jeśli chodzi o koncerty, oczywiście Rzeszów odwiedziły też 'Domowe Melodie'. O tym więcej o tutaj.


Staram się jak mogę, ale nie czuję się najlepsza we francuskiej gramatyce. Chodzę za to na dodatkowe zajęcia z języka francuskiego i sprawia mi to ogromną przyjemność. Język pięknie brzmi, gorzej ze zrozumieniem co właściwie ktoś do mnie mówi ;D Ale uczę się dalej, w końcu jedno z przyszłych marzeń to odwiedzić Paryż. Spędziłam w nim kiedyś jeden deszczowy dzień, ale tym razem chciałabym się tam zatrzymać na dłużej.


Miałam z tym straszny problem. Otóż wrotki, które mi się podobają trzeba by było sprowadzać, nie wspominając o kosztach samych wrotek. Aukcje na allegro.pl nie ciekawiły mnie za bardzo, ale postanowiłam przed zrobieniem posta zajrzeć jeszcze raz w poszukiwaniu okazji.
I... wrotki są już zamówione! ;)


Blogowanie jakoś tak samo się ciągnie. Czasem potrzebuję przerwy, czasem w jednym tygodniu dodaję trzy posty... Będę na nim pisać tak często, jak tylko będę mogła. Poza tym wcale nie ustalałam liczby miesięcznych postów. Daje mi ten blog jakąś taką satysfakcję. Właściwie, jest to jedna z moich pasji.
Mam nadzieję, że nigdy nie przestanę jej pielęgnować.

Dziękuję Wszystkim, którzy do mnie czasem wpadają. To był ciężki rok, ale następny będzie na pewno lepszy! A, i żeby było jasne: MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ! 

2014, just be good to me.


A że nie było muzyki w tym poście, to dla wytrwałych:

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Text widget

Obserwatorzy