Sunday in Cracow




Gdyby ktoś zapytał mnie o miasto, w którym chciałabym spędzić swe życie albo przynajmniej jakiś jego
kawałek, to oprócz standardowych odpowiedzi typu Londyn czy Nowy Jork, powiedziałabym: Kraków. Wiem, miasto jak każde inne, w dodatku polskie. Nie potrafię może dobrze tego ująć, ale ma w sobie to coś. Taką duszę. Co prawda, podróż zajmuje mi 2 godziny i to jeszcze naszym kochanym PKP, ale jak tylko zaczynam wjeżdżać na stację 'Kraków - Główny', odczuwam coś niesamowitego. Taka ekscytacja samym pobytem. Przejawia się to mniej więcej tak, że jak zaczynam się uśmiechać na krakowskim peronie, to kończę dopiero we własnym łóżku. Nie wiem na czym to polega i z czego się właściwie tak cieszę, ale radość sprawia mi już samo spacerowanie po rynku. Widziałam już nie jeden cud świata, a mimo to Kraków nigdy nie przestaje mnie zadziwiać i fascynować. Tym razem myślę, że stwierdzenie: 'Dobre, bo POLSKIE' faktycznie się sprawdza.



Widziane rybim okiem wydanie najwygodniejszych koturn na świecie oraz marysiowego płaszcza, który po zakupieniu został przechrzczony nowymi guzikami.

A na krakowskie pyszności w 'Shake & Bake' zawsze jest pogoda, więc odwiedziny uważam za jak najbardziej udane.

















Fotograf: monogatari.eu
Outfit: płaszcz 'Preety Girl', spodnie 'H&M', buty 'CCC', torebka 'Reserved', rękawiczki 'H&M'

2 komentarze :

  1. 2h pociągiem do Krakowa? szacun... nie wiem gdzie taki pociąg znalazłaś;].Ale Kraków, przyznam ci rację,jest piękny!

    OdpowiedzUsuń

Text widget

Obserwatorzy